Felietony człowieka znudzonego ludzkością
Blog > Komentarze do wpisu

Bye bye

Nie, Pajączek się z wami nie żegna, wszak byłoby to smutne i podłe. Ale wy żegnacie się z papierosami, ponieważ za jakieś trzy lata smak dymu będzie tylko ulotnym wspomnieniem.

A czemu tak? Bo nowe przepisy, które pewnie wejdą w okolicy listopada (wersja pierwsza) lub tradycyjnie na Nowy Rok (z nowymi podatkami). Nie są to me urojenia, ani też wielka tajemnica. Kołchoz Centralny wysłał nowe dyrektywy w celu ogarnięcia tego, iż niektórzy ludzie palą. Bo kampanie społeczne, pokazywanie raczka oraz zakazy, które niejeden lokal kosztowały bytność, nie pomogły.

Całość idzie w ramach walki o nasze zdrowie. Co prawda, Wielcy Kołchoźnicy mają je w dupie, kiedy tworzą coraz bardziej nierealne plany służby zdrowia, gdzie obecnie zawał planujemy z półrocznym wyprzedzeniem, ale jak chcemy zapalić to mają wielką czerwoną lampkę, która nadaje sygnały. Tak więc, abyśmy nie mogli tracić zdrowia jak chcemy, to będą nowe opakowania. Z większymi ostrzeżeniami i, w zależności kto da więcej, z logo marki, albo też tylko napis. Producenci już powiedzieli, iż pomysł ten jest debilny, ponieważ średnio ogarnięty debil będzie mógł podrobić kartonik z wielkim raczkiem i napisem. Do tego nie będzie tytoni smakowych i absolutnie nie wiem kto na to wpadł. 

Jednak czemu o tym piszę, zamiast wrzucić teksty na temat tępych debili, których mijam na ulicy? Czemu do tej pory ten artykuł brzmi jak napisany przez kogoś poczytalnego? A bo sprawa jest poważna i ma drugie dno. Widzicie, nie będę znów pisać, że mieszkanie w mieście jest bardziej szkodliwe niż palenie, bo to wie każdy myślący człowiek. Otóż, na cenę papierów, i ogólnie tytoniu, to większość jej stanowi akcyza i VAT, czyli podatki. Podatki, jak wiadomo każdemu, służą nie tylko do zakupu nowych gadżetów dla Wybrańców Narodu, ale czasami też do zbudowania jakieś drogi, remontu szpitala czy innych rzeczy, które są nam potrzebne. I teraz, pewien mądry ekonomista uznał, iż te zmiany w najlepszym (dla podatników) wypadku będą kosztować 120 milionów. Euro. W Polsce tylko.

Czyli innymi słowy w walce z naszymi przyzwyczajeniami (o dziwo walki z alkoholizmem nie ma) budżet poniesie niezłe straty. Jak wiadomo natura nie lubi próżni, więc te brakujące miliony muszą tam trafić jakoś. Najprościej jest podnieść inne podatki.

Aby żyło się lepiej. Kolesiom.

poniedziałek, 17 września 2012, xweet
Tagi: UE akcyza Tusk

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Attia, *.ip.netia.com.pl
2012/09/18 16:25:57
Najlepsze, że alkohol oprócz uzależnienia krzywdzi też najbliższych. Człowiek pod jego wpływem atakuje najbliższych, rani fizycznie i psychicznie. Tam gdzie nadmiar alkoholu i uzależnienie tam rozwija się patologia...
Czy ktoś widział żeby palacz przez to, że pali był nieobliczalny?

Pijaki zawalają pracę, albo są po prostu nierobami. Czy palacz przez to, że pali stracił pracę, jest robakiem w hierarchii społecznej?

Nie rozumiem walki z palaczami, nie rozumiem zakazu palenia w knajpie przy piwie i zgody na palenie na chodniku...
Dlaczego nikt nie dobierze się do tyłka ochlejmordom?

A ja sama ucierpiałam w dzieciństwie przez pijactwo ojca.
-
Gość: Rebe, *.szczecin.mm.pl
2012/10/07 21:18:20
Aj, Attia, ja rozumiem, ja współczuję, ale ja mojej flaszki nie oddam. Za bardzo lubię od czasu do czasu z niej skorzystać (Pajączku, to jest przytyk do Ciebie, mieliśmy się butelczyną zająć!).
Nadto, jak to od zawsze wkładali mi do łba moi rodzice, wszystko dla ludzi, byle znać umiar.
I vice versa, jak delikwent nie zna umiaru, to nawet kaftan bezpieczeństwa może nie powstrzymać go przed zrobieniem sobie krzywdy - oraz, niestety, skrzywdzeniem innych ludzi.

Nie palę i nigdy nie paliłem.
Wypić od czasu do czasu lubię, aczkolwiek okazje, w których wypiłem więcej niż powinienem można policzyć na placach. I coś mi się wydaje, że jedna ręka by starczyła - za całe dotychczasowe moje życie, a legalnie w tym kraju nabywać i spożywać mogę. I to naprawdę nie od wczoraj.

Papierosy mi śmierdzą straszliwie (fajki toleruję) - równie straszliwie śmierdzi mi przetrawiony alkohol i ogólna "nieświeżość" (że o innych efektach nadużycia trunków nie wspomnę).
Osobników gatunku Homo Sapiens siejących wokół jednym bądź drugim aromatem życzyłbym sobie nie mieć w pobliżu. Ale to jeszcze nie powód, żeby amatorom trunków bądź nikotyny zabraniać dostępu do odpowiedniej substancji. Zdrowo i miło by było, gdyby znali miarę i nie narzucali się ze swoimi upodobaniami niezainteresowanym. Takoż używali z rozsądkiem.

Ale zdrowy rozsądek to nie jest coś, co by się dało ustawowo wprowadzić.